Przemysław Powalacz, Prezes Zarządu Geberit Sp. z o.o. i członek jury konkursowego, z laureatami: Stanisławem Łakińskim i Łukaszem Spychajem

Konkurs KOŁO na projekt łazienki 2016 – wywiad z laureatami

Poznali się w 2013 roku, gdy razem rozpoczęli studia – Architekturę i Urbanistykę na Uniwersytecie Artystycznym w Poznaniu. Od dwóch lat współpracują nad większością projektów związanych z uczelnią i nie tylko. Zdobycie pierwszej nagrody w ogólnopolskim konkursie architektonicznym jest dla nich przepustką, która umożliwi dalszy rozwój. Mowa o Stanisławie Łakińskim i Łukaszu Spychaju, zwycięzcach 18. edycji konkursu KOŁO na projekt łazienki.

Co skłoniło Panów do wzięcia udziału w konkursie?
Jest to jeden z większych konkursów w Polsce, którego jury budzi zaufanie i przekonanie, że prace będą obiektywnie oceniane. To bardzo ważne w konkursach. Jako młodzi projektanci szukamy wyzwań, dzięki którym będziemy mogli realnie zmierzyć się z nowym problemem projektowym.

Jakie było źródło inspiracji?
Nie mieliśmy konkretnego źródła inspiracji. Kierowaliśmy się przedstawionym problemem projektowym i założeniami konkursu. Za wszelką cenę nie chcieliśmy pomniejszać powierzchni parku.

Jak przebiegał proces twórczy? Czy koncepcja była określona na początku i sukcesywnie realizowana, czy jednak zachodziły istotne zmiany w projekcie?
Proces projektowy trwał około 3 tygodni, z czego większość czasu zajęło tworzenie rozwiązań, które potem odrzuciliśmy. Po sprawdzeniu pierwszych szkiców okazało się, że finalny projekt jest bardzo podobny do początkowego.

Czy w trakcie tworzenia był jakiś moment przełomowy, który wpłynął na finalny kształt?
Proces projektowy rozpoczął się od określenia podstawowej idei i bryły. Mieliśmy dwa główne założenia: nie pomniejszanie terenów zielonych i trzymanie się maksymalnej prostoty. Pierwszym trudnym zadaniem było stworzenie dobrego, przejrzystego układu funkcjonalnego na tak małej przestrzeni. Następnie staraliśmy się za wszelką cenę oszczędzić drzewo znajdujące się na zadanym terenie. Najtrudniejszym zadaniem było zaprojektowanie barierki na całej długości górki. Zajmowaliśmy się tym dwa tygodnie, rozrysowując kolejne rozwiązania. Finalnie, pewnego bardzo późnego wieczoru stwierdziliśmy, że barierka zaburzy prostotę idei i świadomie z niej zrezygnowaliśmy. To był chyba największy przełom.

Jaki był podział prac? Czy wszystkie elementy to wynik wspólnych przemyśleń czy jednak każdy z Panów zajmował się wyznaczoną częścią projektu?
Dzielimy się obowiązkami na bieżąco – podziału prac dopiero się uczymy.

Koncept opiera się na wykorzystaniu naturalnych materiałów – betonu, drewna, szkła. Preferują Panowie projektowanie z wykorzystaniem naturalnych surowców, czy było to związane z otoczeniem, w którym projekt ma zostać zrealizowany?
Nasze otoczenie przepełnione jest ogromną ilością źle użytych materiałów. W przestrzeni publicznej trzeba trochę posprzątać. Zastosowanie podstawowych, naturalnych materiałów wpisało się w naszą pierwotną ideę.

Sama idea konkursu nie należała do najłatwiejszych – projekt koncepcyjny toalety publicznej. Czy tego typu projekty są trudnym wyzwaniem, czy wręcz przeciwnie, pozwalają się uwolnić?
Projekty w przestrzeni publicznej są dużo ciekawsze. Trzeba w nich odpowiedzieć na potrzeby użytkowników definiowanych poprzez przekrój społeczeństwa. Projekty są narażone na dużo szerszą krytykę.

Marka Koło jako organizator akcji miała pojawić się w projekcie ze swoimi produktami. Czy trudnym zadaniem było wkomponowanie asortymentu marki do takiego projektu?
Podstawową ideą była prostota i ekologia. Produkty marki Koło oparte na podstawowej geometrii idealnie wpisały się w założenie.

Czy któraś z kolekcji szczególnie Panom odpowiadała, może nawet zainspirowała?
Umywalka EGO została przez nas zastosowana już w kilku projektach wnętrz. Jest prosta i nowoczesna.

Konkurencja była spora, blisko 300 projektów zgłoszonych do konkursu, czy to dodatkowo napawa dumą?
Jeśli wziąć pod uwagę, że projekty bardzo często były wykonywane w parach lub zespołach projektowych, to robi się z tego duża liczba uczestników. Duma to chyba złe słowo. Dało nam to raczej solidny wiatr w żagle do kolejnych wspólnych działań.

Tworzenie projektu o wielu funkcjach jest zapewne zadaniem trudnym i czasochłonnym. Jak udało się połączyć udział w konkursie z zajęciami na uczelni?
Nie tylko z zajęciami, ale również pracą, prywatnymi zleceniami, imprezami i działalnością w Samorządzie Studenckim Uniwersytetu Artystycznego w Poznaniu – pełnimy tam funkcję przewodniczącego i wiceprzewodniczącego. Parę lat temu stwierdziliśmy, że im więcej narzucimy sobie na głowę tym więcej jesteśmy w stanie zrobić. Złudnie twierdzimy, że jeśli teraz będziemy ciężko pracować to w przyszłości będzie trochę czasu na odpoczynek. To jeszcze sprawdzimy!

Jakie macie plany na przyszłość?
Jeszcze precyzujemy nasze zainteresowania, ale jesteśmy przekonani, że chcemy zająć się projektowaniem. Czy będą to przestrzenie publiczne, wieżowce czy może wnętrza – jeszcze zobaczymy. Musimy spróbować wszystkiego. Jak na razie finalizujemy formalności związane z założeniem własnego biura projektowego „KNTK”.

Czy wygrana w tego typu konkursie otwiera drogę do projektowania, czy warto brać udział w takich inicjatywach?
Wszelkie wygrane utwierdzają w przekonaniu, że albo udało się przypadkiem, albo jest się w czymś dobrym. Daje to siłę do podejmowania nowych, trudniejszych wyzwań.

Podziel się!

Poprzedni wpis

Apartament w Kopenhadze

Następny wpis

Współczesna klasyka

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *